na pokład!

Czas się nauczyć, że nie wszystko można zaplanować. Parę spraw nałoży się na siebie i nagle wypadamy z naszych codziennych torów, ze znanego nam toku dnia, tygodnia…

Tak właśnie było u nas. Wydarzyło się….

Tośki niemiecki laryngolog przekazał nam wiadomość, że dziecko dobrze słyszy. WOW! Nie, badania słuchu nie zrobił.

IMG_20160824_220806

Parę dni później byliśmy w klinice rozwoju. Pani psycholog stwierdziła, że dziecko nie słyszy i nakazała badania słuchu.

Parę dni później byłyśmy w Szczecinie. Centrum, które polecam i do którego po paru miesiącach wróciliśmy. Badania, wizyta u lekarza. Nerwy, strach, przecież miała słyszeć!

Na szczęście nie jest bardzo źle. Patrząc na poprzednie badania z kliniki, z uszami jest coraz lepiej, stopniowo Tośka lepiej słyszy. Nie ma cudów. Uszy nie leczą się tak szybko, a na pewno nie same z siebie bez leków. Mamy syropy, spray do nosa i krople. I nadzieję, że nie będzie potrzebna ingerencja chirurga, że za parę miesięcy będzie słyszała, jak zdrowe dziecko. I nasza decyzja: będziemy dojeżdżać do Szczecina by leczyć Tośkę. Nie ma sensu chodzić po innych lekarzach, skoro tylu nas zawiodło, a to jedno miejsce zawsze staje na wysokości zadania. Dodatkowo tam umieją tak rozmawiać z moim Maluchem, że nie boi się badań i samo z siebie pokazuje by kamerą sprawdzić i uszy i nos i gardło.

Wspaniałą wiadomością jest to, że coraz więcej mówi. Z każdym dniem jej słownictwo się poszerza, pojawiają  się krótkie zdania. Niestety mówi niewyraźnie, niektórych głosek nie wymawia wcale. Mam nadzieję, że to wina słuchu, że im będzie słyszeć więcej tym będzie wyraźniej mówić. Oto jednak dopytam logopedę 🙂

IMG_20160824_221305

W tym wszystkim bierze udział jeszcze jedna osóbka. Ma niecałe 6 cm i powoli rośnie.

I… przeprowadzamy się. Nowe miejsce znalezione. Jest szansa, że będzie nasze i w przyszłym tygodniu podpiszemy papiery.

Hamburg, nadchodzimy!

A ja wracam do blogowania.

 

5 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.