rozwód, który nie boli

Nie wszystkie rozwody są złe. Są takie rozstania, które nie bolą, a które pozwalają przespać spokojnie noc.

Ciężko jest żyć z tym trzecim, a ten trzeci to bank. I tak będzie w pewnym sensie o oszczędzaniu. A dokładnie o kredytach. Kto go nie ma? Kto go nigdy nie brał?

Często spotykam się z powiedzeniem, że kredyt to przymusowy ślub z bankiem. Bo jesteśmy od teraz do niego przywiązani, bo musimy się spowiadać jak nie zapłacimy, bo płacić każdego miesiąca trzeba. I raz na 30 dni schodzi nam z konta kwota, którą byśmy pewnie inaczej zagospodarowali, no ale trzeba przecież dług spłacać. No i żyjemy teraz razem – my z nim, on z nami.

I tak żyliśmy w trójkącie – ja, PP (pan programista) i bank. Nie raz dochodziło do sytuacji, że późno w nocy budziła nas natrętna myśl, czy czasem nie zapomnieliśmy o kolejnym terminie.  A bank nie zapominał, każdego 10 pukał do konta po swoją należność. Rozgościł się u nas i czuł jak u siebie.

My właśnie wzięliśmy rozwód. Spłaciliśmy! I jakoś lżej się oddycha.

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.